Gorące tematy: Powstanie Warszawskie Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
132 posty 1559 komentarzy

śpiący musi się obudzić

brian - Tomasz Kołodziej, zaprzysięgły kociarz, pisowiec, zoologiczny antykomunista, co nie znaczy że nie pogadamy

Dzień dziecka. Historia prawdziwa z serii"Cienisty Park".

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Minęło już odpowiednio dużo lat, abym mógł to opisać w całości... Cykl "Cienisty Park" to prawdziwe wydarzenia z mojego lub bliskich znajomych życia.

 

 Ten pochówek nie był zwyczajny. Już na początku ustaleń, wdowa miała nietypowe życzenie. Kobieta około 50-tki, jak ja dziś,  mocno przybita śmiercią współmałżonka. Chciała być koniecznie przy odsłanianiu szczątek ich pierwszego dziecka, na których on miał być pochowany. Córcia była jego oczkiem w głowie a jej nagła śmierć spowodowała długą depresję u obojga. Proszę pani, mówiłem, rozumiem że to wasze pierwsze dziecko ale dla nieprzywykłych oczu widok szczątek kostnych może być szokiem. Nie! Ja ją urodziłam i oddaliśmy dziecko Bogu, chociaż jeszcze raz jej ciałko pożegnam. Determinacja kobiety mnie zdumiała. Zgoda, proszę być w dzień pogrzebu około 10 rano...

 Szpadel odsłonił ostatnie warstwy ukazując o dziwo wciąż białe deseczki niewielkiej trumienki. Zdejmowaliśmy je pojedyńczo. Wewnątrz: Biała stylonowa sukienka, białe rajstopki, lakierki z paseczkiem oraz wianuszek z białych kwiatków. Hmm, typowe akcesoria ze sklepu z funeraliami, powiedziałby kto. Lecz nie tu. Wewnątrz nie było śladu resztek ciałka 5-letniej dziewczynki. Tylko kosmyk blond włosków.  Kobieta jęknęła ze zdumienia, osuwając się na ławkę obok sąsiedniego grobu. Syn podtrzymywał ją. Widzi pani, jeśli ziemia jest odpowiednio kwaśna to... Ale przecież zawsze coś zostaje, przerwał mi pomocnik, zawsze. Powoli przejrzeliśmy ziemię, grudka po grudce, nic, ani kosteczki. A rzeczy w doskonałym stanie, można powiedzieć tylko otrzep i gotowe. Prosze pani, deseczki pogrzebiemy poniżej z boku a te rzeczy włożę do przygotowanej skrzynki i umieścimy ją w dołku pod trumną Małżonka, dobrze? Spójrzcie, mam tu przygotowaną skrzynkę... . Syn zabrał kobietę do czekającego auta. Z torby wyjąłem niewielkiego pluszowego misia, którego wziąłem z całej masy misiów mojej córki. Pomocnik skinął głową na znak aprobaty. 

 Pogrzeb, hmm, jak pogrzeb, płacz, wzruszenia, Msza Święta, kondukt na Cmentarz, obrzędy nad otwartym grobem.

 Złożenie do grobu, kwiaty.  Rodzina w czasie układania wieńców obecna, potem wykruszyła się. Została tylko popłakująca wdowa wraz z synami. W końcu i oni odeszli. 

Zabraliśmy się za tak zwaną "zasypkę", formując zgrabny kopczyk. Ponownie ułożyliśmy kwiaty i wieńce, zapaliliśmy parę zostawionych zniczy. Obowiązkowo odmówiliśmy modlitwę za spokój Duszy Zmarłego.

Potem do kotłowni pod Plebanią, mycie rąk, przebranie i dyżur w Kancelarii. Paru petentów, chwila oddechu, herbatka. Następnie po kolei akompaniament do dwóch Mszy Świętych na Chórze, pożegnanie z Wikarym i Proboszczem. Na rower i do domu.

 Powitała mnie rozgorączkowana Małżonka. Nie wyobrażasz sobie, co się stało, wykrzyknęła, prawie w progu.

 Dobra, ale nie opowiadaj o tym wszystkim sąsiadom, opowiedz mi w środku. No, co to się stało? Nasza córka coś widziała!!!!

 Popatrzyłem spokojnie i odpowiedziałem:  pewnie dziewczynkę w jej wieku w białej sukience i wianku na głowie, pojawiła się przed nią, świecąc i rozpłynęła się w powietrzu.

 Nie wiem skąd wzięły się te słowa u mnie, po prostu Musiałem To Powiedzieć.

 Tylko jedno mnie nurtowało, czy coś powiedziała naszej córce. Na to Żona odparła: właśnie! Powiedziała jej, że dziękuje za misia, o co w tym chodzi do cholery!!!

 Opowiedziałem o dziwnym życzeniu wdowy i o tym co włożyłem do skrzynki z pamiątkami po dziewczynce. Po coś to zrobił, jeszce jakieś nieszczęście na nas ściągniesz, odparła. Co ty w jakieś WooDoo wierzysz? No, tylko dlaczego nie zapytałeś? Pierwsze, czasu nie było, drugie, zaczęłabyś jojczyć o czarach- marach. Tu tylko był uczynek małego miłosierdzia a że dziecko małe, nieskażone złem tego świata, rozumiesz. Skamieniała słuchając mnie. No tak, przecież miała na imię tak samo jak nasza mała. Nie Miała a Ma, rozumiesz. Twoje własne dziecko daje ci Świadectwo a ty jeszcze wątpisz? Nie wątpię ale to taki głupi zwierzęcy strach... .

Tu na Neonie jest wystarczająco dużo Świadomych i Wierzących aby móc opublikować tą opowieść. Powierzam ją Wam. 

Jeszcze jedno powinienem zamieścić to w dziale Wymiar Sprawiedliwości aby uprzytomnić niedowiarkom że nad naszą, chorą, ziemską jest jeszcze inna dotycząca wszystkich. Ale dotyczy to wszystkich, nie tylko Wierzących i Praktykujących, dlatego "Społeczeństwo".

 Zamieściłem podobne odwołanie w notce "Okno" oraz "Otwórzcie okna!".

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 77 komentarze: 36